Jedna z zasad twórcy strony www.lutownica.pl (czy też www.lutownica.dominikanie.pl) brzmi po pierwsze, nie lutować!
W życiu katechcety /zawodowym/ przychodzi taki moment, że czasami nudzi już klasyczne mało-co-robienie-na-katechcezie.
Zdażyło mi się z tej złości na własne nic nierobienie złamać pożyczony ołówek, skończyło się to tym, że postanowiłem sie przygotować nieco inaczej niż zwykle. Patetnt na katechezę został zapożyczony właśnie ze strony jednego z Ojców Dominikanów.
Zobaczymy co z tego wyjdzie... ;) Będą "nowe przykazania"
Jakub i Jan, Szymon i Andrzej, bracia zawsze razem. Zanim stali się uczniami Chrystusa, byli uczniami Jana Chrzcielna. Osoba Jezusa i świadectwo Jana spowodowało, że uczniowie poszli za nim... chyba najpierw z ciekawości, a potem jakby zwabieni pytali o Jego mieszkanie. Poszli, zobaczyli i już pozostali przy Nim. Jak pamiętamy byli to Jan, i Andrzej oraz brat Andrzeja - Szymon, któremu Pan właśnie wtedy zmienił imię na Piotr czyli Kefas, Skala, Opoka. Tak to się wtedy zaczęło.
Marek w swojej relacji opowiada o tym, jak Jezus powołał pierwszych swoich uczniów Szymona Piotr, Andrzeja, Jakuba i Jana. Wszyscy się czymś zajmowali, mieli swoje zajęcie któremu oddawali się od zmroku do świtu. Byli rybakami.
Może się wydawać, że było to proste zajęcie dla prostych ludzi. Wymagało jednak pewnego zorganizowania, ktoś łowił ryby, ktoś inny dostarczał je na miejscowy targ a inna osoba sprzedawała towar. Pełen profesjonalizm.
Do tych profesjonalistów w swoim zawodzie Chrystus powiedział: Pójdźcie za mną, uczynię was rybakami ludzi. Bądźcie moimi uczniami. Każdy z nich odpowiedział na wezwanie natychmiast.
W każdym z tej czwórki dokonała się osobista przemiana stało się to gdy zobaczyli Chrystusa, gdy już Go zobaczyli pozostali mu wierni do końca.
Pytanie: czego szukacie? Gdybyśmy zadali komuś to pytanie w wersji skróconej i powiedzielibyśmy CZEGO w najlepszym wypadku uznano by nas za osobę niewychowaną, w najgorszym usłyszelibyśmy długi ciąg przekleństw a nasz rozmówca użyłby kończyn górnych aby nauczyć nas poprawnego używania przepięknego języka polskiego.
Gdyby zapytać kogoś na ulicy: Czego szukasz? Pytany mógłby odpowiedzieć szukam pracy, bo jej nie mam. Zadając to samo pytanie w sobotę na targu miejskim być może usłyszymy odpowiedź: czegoś dobrego i przy okazji taniego. Użyte tu słowo „czego" kieruje nasze myśli w stronę dóbr materialnych, fizycznych.
Kiedy szukamy "czegoś" w życiu to chodzi nam o coś ważniejszego, o określenie celu jaki nam towarzyszy. Dwaj uczniowie Jana - a jednym z nich był Andrzej, brat Szymona zwanego Piotrem - Chrzciciela ruszają więc, aby dowiedzieć się czegoś więcej o człowieku, na którego wskazuje Chrzciciel. Iść za kimś, może oznaczać chęć poznania tożsamości danej osoby.
Zapytali Chrystusa: Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Lecz uczniowie Jana nie uzyskali odpowiedzi wprost, ale zostali wezwani, aby chodząc za nauczycielem samodzielnie znaleźć odpowiedź. Poszli, zobaczyli i raczej nie żałowali od tej pory pozostali przy swoim Nauczycielu.
Przysłowie mówi, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W niektórych przypadkach ciekawość jest pierwszym krokiem na drodze ku niebu. Gdyby nie ciekawość Andrzeja i jego towarzyszy dzisiaj nikt by o nich już nie pamiętał, nikt by nie poznał ich życiowych losów. Andrzej z ciekawości odkrył w Jezusie Mesjasza i tej wiadomości nie zatrzymał dla siebie, sprzedał ją Szymonowi swojemu bratu.
Zobaczyć Jezusa, poznać w nim Mesjasza - naszą drogę do zbawienia, własnym życiem opowiadać tą radosną nowinę by przyprowadzić innych to najlepszy sposób ewangelizacji.
Kilka lat temu pewien młody człowiek, ósmo klasista, usłyszał od swojego ojca, że w życiu powinie spróbować wszystkiego, żeby dowiedzieć się co będzie odpowiednim dla niego zajęciem. Ten chłopiec zapamiętał słowa swojego ojca, po skończeniu szkoły podstawowej wybrał sobie technikum elektryczne, bo stwierdził, że skoro prezydent Polski z zawodu jest elektrykiem to i dla niego będzie to odpowiednie zajęcie.
Od kolegów usłyszał, że jest coś takiego jak piesza pielgrzymka na Jasną Górę i wziął w niej udział, tak mu się to spodobało, że w ubiegłym roku był na niej już dziesiąty raz.
Innym razem postanowił zobaczyć Berlin, gdy oznajmił to swojej mamie ona stwierdziła, że będzie musiał pojechać tam autostopem bo od niej pieniędzy na bilet nie dostanie. Gdy skończył osiemnaście lat, dotrzymał danego słowa i wyruszył na wycieczkę przemierzając Niemcy właśnie autostopem. Mama do tej po nie wierzy.
Innego razu usłyszał od kogoś ze swojego miasta o spotkaniach młodzieży nad Jeziorem Lednickim. Pojechał raz, drugi i pojechał trzeci raz,
Ciekawy świata, młody człowiek ciągle szukał, ciągle też zadawał sobie ciągle pytanie co mam robić i gdzie jest jego miejsce w tym dziwnym świecie. Każdego roku, niezależnie od obranego hasła przewodniego, ważnym i stałym elementem było zaproszenie Jezusa do swojego życia, obranie i uznanie Go za jedynego Pana. Tak też postanowił zrobić, ten człowiek. Po zakończeniu tego pierwszego spotkania wszystko wróciło do „normy", życie zaczęło toczyć się własnym torem.
Do pewnego czasu. W 2002 roku Lednickie spotkanie odbywało się pod hasłem „Wypłyń na głębie! Gdy był już trzeci raz na Spotkaniu Młodzieży nad Lednicą tym razem już jako student zarządzania inżynierskiego i jednocześnie pracownik starostwa powiatowego w swojej miejscowości.
Jan Paweł II skierował do młodych swoje przesłanie opierając o tekst z Ewangelii według św. Łukasza: Wypłyń na głębie: „Dzisiaj te Chrystusowe słowa kieruję do każdego i każdej z was... Wypłyń na głębie i zawierz Chrystusowi. Pokonaj słabość i zniechęcenie i na nowo wypłyń na głębie. Odkryj głębie własnego ducha i wnikaj w głębie świata. Przyjmij słowo Chrystusa zaufaj Mu i podejmij swą życiową misję. Ludzie nowego tysiąclecia oczekują twojego świadectwa. Nie lękaj się wypłyń, na głębie. Jest przy tobie Chrystus (...) Niech łaska Chrystusa zawsze wam towarzyszy (...)".
Ten człowiek wtedy postanowił pozostawić, swoją łódź - pracę i studia i wsiąść do łodzi którą kieruje do dziś Chrystus. Postanowił wstąpić do seminarium. Zaufał Chrystusowi i wypłynął na głębie.
Dziś jest już na szóstym roku, jest na praktyce w pewnej miejscowości i... (zasadniczo tekst, który czytacie dotyczy jego historii ).
By iść za Chrystusem trzeba, spotkać Chrystusa trzeba o nim usłyszeć, trzeba być przyprowadzonym jak Szymon - Piotr przez Andrzeja. Trzeba go wybrać.
Może warto zadać sobie pytanie czego szukam. Może wówczas bardziej świadomie pójdziemy za Nim i przyprowadzimy do niego innych.
sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 7270
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||
Blog pewnego KSIĘDZA :). Niech Wam drodzy Przyjaciele służy ku pokrzepieniu serc. I proszę Was o modlitwę... Omnes Ad Maiorem Dei Gloriam!
Przygotowywałem się do przyjęcia święceń prezbiteratu w jednym z seminariów duchownych w Polsce i dlaczego na dolnym śląsku xD. Poza tym jestem także... reszty dowiesz się być może tutaj
mój mail: kl.szymon.piotr@wp.pl
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: